Rozewie. To bardzo bliziutko. Z pokonaniem trasy poradzą sobie nawet kilkuletnie maluchy.

W odległości 500 m od naszego domu znajduje sie Latarnia Morska, dumnie wznosząca się wokół zabytkowego, 200- stu letniego bukowego lasu. Jest ona najsłynnieszym obiektem tej niewielkiej miejscowości- najstarszą latarnią morską na polskim wybrzeżu Bałtyku. Istniała już pod koniec XVII w. Dzisiaj możemy oglądać latarnię wzniesioną w I połowie XIX w. Świeciła do początków XX w. Dziś to już tylko pomnik przeszłości. Dużą atrakcją jest jednak wyjście na szczyt latarni (niestety obecnie wejście na sam szczyt jest niemożliwe), skąd rozpościera się niezapomniany widok na okolice. Warto również zwrócić uwagę na tablicę pamiątkową poświęconą Stefanowi Żeromskiemu oraz muzeum latarnictwa, które warto zwiedzić.
Aleja lipowa - ul. Leona Wzorka, to aleja, którą tworzą ok. 70-letnie okazy lipy drobnolistnej. Nazwa ulicy upamiętnia postać pierwszego latarnika - Leona Wzorka. Obsługiwał on latarnię w latach 1920-1939, przyjaźnił się z generałem Hallerem i Stefanem Żeromskim. Po wojnie stanowisko latarnika obejmowali kolejno brat, synowie oraz wnuk Wzorka.

Dalej udajemy się kilkunastominutowym spacerkiem w kierunku wschodnim, idziemy tzw. "Autostradą słońca"- szosą łączącą Władysławowo z Jastrzębią Górą. Powstała w latach 1928-1931. Zbudowana została przez warszawską firmę z miejscowych materiałów - piasku i żwiru pochodzącego z okolic Krokowej i Cetniewa, a pokryto ją kostką bazaltową pochodzącą z wołyńskiwgo kamieniołomu. Po uroczystym otwarciu w 1931 roku zyskała nazwę "Bulwaru Nadmorskiego" lub "Autostrada del Sol" - Autostrada Słońca...
Docieramy do ulicy Garnizonowej. Po klikunastu metrach skręcamy w prawo w ulicę Żurawia lub dalej- w Jastrzębia i wkraczamy na teren porośnięty sosnowym lasem- oddychamy głęboko, to dobrodziejstwo dla naszych płuc. Dogodny mikroklimat sprzyja leczeniu chorób układu oddechowego i krążenia. Po prawej mijamy mały, uroczy staw, w którym pływają karasie i teraz już idąc prosto polną dróżką docieramy prosto do naszego domu, który już z daleka doskonale widać.
4,5 km dalej na wschód, położona jest mała miejscowość Chłapowo.
Bez problemu dotrzemy tu spacerując wzdłuż morskiego brzegu.
Z zachodniego krańca wsi bierze początek Rudnik (zwany inaczej Doliną Chłapowską)- opadający ku morzu malowniczy wąwóz, powstały na skutek erozyjnej działalności wód spływających z wysoczyzny do Bałtyku oraz abrazji. Początkowo była to szeroka dolina o długości 8 do 16 km zawieszona na klifie 16- metrowej wysokości. Jednak pod wpływem niszczycielskiej działalności morza i fal, w okresie sztormów, uległa przeobrażeniom. Dzisiejsza dolina jest tylko fragmentem dawnej.
Jej główne ramię o wysokości stoków do 40 m, ma długość około 1 km, a jego najatrakcyjniejsza część, zaczynająca się przy szosie Władysławowo – Jastrzębia Góra, ma niecałe pół kilometra.
Jego brzegi porośnięte są żarnowcem, rokitnikiem, jałowcami oraz zdziczałymi drzewkami. Wąwozem płynie do Bałtyku niewielki strumyk. Wąwóz Chłapowski rozgałęzia się w dwa ramiona.
W Chłapowie znajdują się jeszcze dwa „małe wąwozy”, o których nie wspomina się tak często, jak o omówionym wyżej Rudniku. Pierwszy- położony między Chłapowem, a Cetniewem, - „Sarniowy Źleb”, zwany inaczej Granicznikiem oraz drugi - „Augustjeków Żłób”.
Jary (wąwozy), przy jednocześnie dość wysokim klifie spełniały rolę traktu transportowego dla okolicznych rybaków. Tędy ciągnęli oni na strąd (po kaszubsku- brzeg morski) swój ekwipunek, a także było to miejsce powrotu z morza na ląd. W zasadzie nie ma tu zabytków, prócz murowanej, otynkowanej kapliczki, prawdopodobnie z końca XVIII w., przebudowanej w drugiej połowie XIX w. W górnej kondygnacji znajduje się drewniana figurka św. Jana Chrzciciela z końca XVIII wieku.
Bezpośrednio za Chłapowem odkrywamy Władysławowo.
Jak wynika z badań archeologicznych, pierwsi ludzie osiedlili się w tym miejscu ponad sześć tysięcy lat temu. Słowiańska osada powstała tutaj w początkowym okresie średniowiecza. Później, istniała tu wioska słowiańska - jedna z wielu na polskim wybrzeżu Bałtyku. W XIII w przyjęła ona nazwę Wielka Wieś.
W latach pięćdziesiątych uzyskało status osiedla, a w kolejnej dekadzie - prawa miejskie. Dziś jest to jedno z najbardziej popularnych oraz tłocznych kąpielisk na polskim wybrzeżu Bałtyku.
Najsłynniejszym zabytkiem Władysławowa jest kościół Wniebowzięcia NMP. Wzniesiono go w II połowie XX w. Swą sławę zawdzięcza on wyjątkowo pięknym witrażom.
Niedaleko stąd do starszego o kilka lat Domu Rybaka. Już ze znacznej odległości przyciąga wzrok jego charakterystyczna wieża. Nie omijamy oczywiście portu rybackiego, położonego praktycznie u stóp Domu Rybaka.
Wędrując po mieście, natkniemy się również na duże, nieczynne kopalnie żwiru. Mało kto pamięta, że właśnie tam wydobywano materiał do budowy Pałacu Kultury i Nauki. Warto również zobaczyć "Hallerówkę"- letnią rezydencje Józefa Hallera oraz pobliska Aleję Gwiazd Sportu, gdzie swoje pamiatkowe "gwiazdy" posiadaja m.in. Jerzy Kulej, Darek Michalczewski, Irena Szewińska.
Do Władysławowa można udać się spacerkiem plażą lub rowerem.
Wycieczka na Półwysep Helski to już wyprawa na cały dzień. Najlepiej wybrać się samochodem- oczywiście tylko i wyłącznie przed lub po sezonie, wybierając się tam latem, narazicie się na wielki stres i często kilkugodzinne stanie w korkach. śli wybieramy się rowerem, to czeka na nas nowiuśka ścieżka rowerowa, biegnąca wzdłuż całej mierzei.
Jadąc od jego nasady mijamy Chałupy. Jest to miejscowość, do której bardzo często przyjeżdżają entuzjaści sportów wodnych. Po raz pierwszy, ośrodek ten wymieniony był w II połowie XVII w. Wówczas jego nazwa brzmiała Budzisz lub Budziszewo. Zabytkami tej miejscowości są stare domy, wzniesione na przełomie XIX i XX w. Mało kto przyjeżdża tu tylko po to, by oglądać te obiekty. Turystów przyciągają świetne warunki do uprawiania sportów wodnych. Ogromnym atutem tego kąpieliska jest płytka zatoka, która stwarza świetne możliwości do uprawiania windsurfingu. Odwiedzając to miejsce, często można stać się świadkiem zawodów sportowych.
Jadąc dalej docieramy do Kuźnicy- miejscowości o szczególnym charakterze rybackim, zupełnie innej niż pozostałe na Półwyspie Helskim. To ostatnie miejsce, gdzie w tak szczególny sposób pielęgnuje się tradycje rybackie i kaszubskie. Jeszcze w 1663 r. była to wyspa, na której stała tylko jedna chata. Później powstała tu i rozwinęła się wieś rybacka. Prawie wszyscy jej mieszkańcy posiadali łodzie i zajmowali się rybołówstwem. Do końca XIX wieku osada miała najwięcej mieszkańców ze wszystkich osad na Półwyspie Helskim. W Kuźnicy zobaczymy "kosciół rybacki" zbudowany w 1933 roku w stylu neogotyckim. O rybackim charakterze świadczy drewniana ambona imitująca łódź, która została wykonana przez mieszkańców Kuźnicy. Po lewej stronie na ścianie znajduje się piękne malowidło przedstawiające Chrystusa nauczającego z łodzi. oraz wizerunek Matki Boskiej.
Ruszamy w dalszą drogę. Jastarnia i Jurata położone są w środku Mierzei Helskiej.
Już w XIV w istniała tutaj osada słowiańska, której mieszkańcy trudnili się rybołówstwem i handlem. W XVI w. podzielili się pod względem religijnym: część pozostała przy katolicyzmie, część przyjęła protestantyzm.
Po raz pierwszy, nazwa Jastarnia pojawiła się w dokumentach urzędowych w II połowie XVII w. W okresie międzywojennym, miejscowość znajdowała się na terytorium państwa polskiego. Wówczas postawiono tu latarnię morską. W tym samym okresie, w pobliskiej Juracie wykupiono duży obszar celem wybudowania tutaj nowoczesnego letniska. Od tamtej pory do eleganckiego ośrodka zjeżdżała elita polskiego życia kulturalnego i politycznego. Jednym z najsławniejszych gości był ostatni prezydent wolnej Polski - profesor Ignacy Mościcki. Po drugiej wojnie światowej w Jastarni wybudowano drugą latarnię morską.
Sam kurort został objęty ochroną konserwatorską. Później Jastarnia uzyskała prawa miejskie. Ważną datą w dziejach letniska było przyłączenie sąsiedniej Juraty, co nastąpiło w roku 1954. Od tamtego czasu budowano kolejne obiekty noclegowe i gastronomiczne. Dziś Jastarnia i Jurata to dynamicznie rozwijające się ośrodki wypoczynkowe - jedne z najbardziej popularnych i najdroższych kurortów na polskim wybrzeżu Bałtyku. Rokrocznie przyjeżdżają tutaj tłumy turystów, żądnych wypoczynku w tych słynnych miejscowościach. Spacerując po centrum miasta, warto obejrzeć zabytki, które pozwalają lepiej zrozumieć przeszłość i tradycje tego kurortu. Najważniejszym jest kościół w Jastarni. Wewnątrz wzrok przyciąga bogate wyposażenie, ozdobione motywami rybackimi i roślinnymi. Warto również wejść na Cmentarzową Górę. Niedaleko stąd do kaplicy świętej Rozalii. W jej wnętrzu zawieszono dzwon z rozbitego okrętu. Innym pomnikiem przeszłości jest niewysoka latarnia morska. Niestety, nie można jej zwiedzać.
Docieramy do celu- przed nami już tylko Hel.
Pierwsza o nim notatka pojawiła się w dokumentach krzyżackich w roku 1378, kiedy to Wielki Mistrz Winrich von Kniprode nadał tej słowiańskiej osadzie prawa miejskie. Od tamtego czasu nastąpił systematyczny rozwój miasta. W 1430 roku powstała tutaj osada Nowa Hela, której w połowie XV w. król Kazimierz Jagiellończyk nadał prawa miejskie.
Wkrótce potem dynamiczny rozwój niewielkiego miasta zahamowali Krzyżacy i Duńczyków podczas wojny trzynastoletniej. W następnych wiekach miejscowość niszczyli Szwedzi. Mieszkańcom dawały się również we znaki pożary. Datą przełomową w dziejach miasteczka był rok 1892, kiedy zbudowano tutaj port, a w cztery lata później uruchomiono zakład kąpielowy. Od tej pory zaczęli na Hel zjeżdżać coraz liczniejsi kuracjusze. Przed rokiem 1914 ich liczba rzadko przekraczała 500 osób rocznie. Prawdziwy boom nastąpił w okresie międzywojennym. W roku 1923 przybyło tutaj ponad 10 000 wczasowiczów, co stanowiło ponad 60% gości wszystkich polskich kurortów. Ze słynniejszych gości wymienić trzeba marszałka Sejmu Macieja Rataja. Dziś Hel to miejscowość żyjąca z turystyki. Stanowi ona jedno z najważniejszych źródeł dochodów dla jego mieszkańców.
Ciekawym pomnikiem przeszłości są na Helu stare chaty rybackie - niskie, jednokondygnacyjne budynki o konstrukcji szkieletowej, zbudowane na planie prostokąta. Warto również wstąpić do starej karczmy, wybudowanej w XVIII w. Dziś jest to jeden z najcenniejszych zabytków miasteczka. Innym, cennym pomnikiem przeszłości jest kościół św. Piotra przekształcony w Muzeum Rybołówstwa. Warto również odwiedzić latarnię morską. Jej charakterystyczna sylwetka przyciąga wzrok już z dużej odległości. Nie omijamy tez oczywiście Fokarium i obejrzeć mieszkające tutaj foczki.
Kilka godzin zajmie nam również samochodowa wycieczka po miejscowościach położonych wdłóż południowego brzegu Zatoki Puckiej.
3 kilometry na południe od Władysławowa, przy drodze dojazdowej z Pucka leży miejscowość Swarzewo. Jest to jedno z najsłynniejszych miejsc pielgrzymkowych na polskim wybrzeżu Bałtyku. W sanktuarium znajduje się słynna figura Matki Boskiej. Istnieje wiele legend na temat jej przybycia do Swarzewa. Jedno z podań głosi, że figura ta znajdowała się na żaglowcu pływającym po Bałtyku. Gdy załogę zaskoczył straszliwy sztorm, marynarze zaczęli modlić się przed tą statuetką i gdy udało im się szczęśliwie ocaleć, ustawili ją w pobliżu wiejskiej studzienki. Tam podziwiali ją mieszkańcy wioski. Co ciekawe: istnieje wiele świadectw na temat cudownych uzdrowień i nawróceń, które dokonały się i wciąż się dokonują dzięki czczonej tu Matce Boskiej.
5 km dalej wjeżdżamy do powiatowego miasta Puck. Historia tej osady sięga III-IV wieku naszej ery. Puck w 1348 roku został otoczony murami oraz fosą i wówczas otrzymał prawa miejskie.
Z tego okresu pochodzą także fundamenty zburzonego zamku, układ przestrzenny śródmieścia oraz kościół. Na początku XIV wieku miasto dostało się pod panowanie Krzyżaków. Po wojnie trzynastoletniej, na mocy pokoju toruńskiego Puck wrócił do Polski. To właśnie w tym mieście, w roku 1920 nastąpiło oficjalne przyłączenie Pomorza do Polski. Symbolicznego aktu zaślubin 10 lutego 1920 dokonał generał Józef Haller. Mało kto pamięta, że to w Pucku powstał pierwszy port Rzeczypospolitej. Dzisiaj jest on prawdziwą mekką dla żeglarzy. Tu znajduje się polskie centrum imprez żeglarskich o różnej randze z mistrzostwami Europy i świata włącznie.
Jedną z największych atrakcji turystycznych jest coroczna czerwcowa pielgrzymka rybaków z Półwyspu Helskiego do Pucka i wspólne wypłynięcie na Zatokę Pucką, na której środku odprawiana jest Msza Święta.
Wyjeżdżamy z Pucka w kierunku Rzucewa. Tu od strony wsi Osłonino wiedzie przepiękna aleja Lipowa stworzona na przełomie XVI/XVII wieku przez Jana Wejhera.
Rośnie tu około 300 drzew. Majątek Rzucewo był do 1308 roku własnością książąt pomorskich. Po raz pierwszy zostało wymienione w roku 1380. Władał tu wtedy ród Nitzów, którzy najprawdopodobniej byli wójtami puckimi. Kolejnymi właścicielami zostali Bolszewscy. Między rokiem 1576 a 1590 Rzucewo kupuje starosta pucki - Erenest Wejher. W późniejszym okresie majątek ten przechodził kilkakrotnie z rąk do rąk. Kolejnymi właścicielami byli: Radziwiłłowie, Sobiescy, Aleksander Gibsone oraz Keyserligkowie. W wyniku małżeństwa z panną Keyserligk w 1827 roku majątek przechodzi w ręce majora von Below. W 1840 roku rozpoczął budowę istniejącego do dziś pałacu w stylu Tudorów. Rodzina Belowów władała tymi majątkami do roku 1945. Po upaństwowieniu, w pałacu powstało Technikum Rolnicze. Opustoszały pałac w latach 70-tych został zdewastowany. W połowie lat 90-tych przeprowadzono liczne prace remontowe. Dzisiaj znajduje się tu ekskluzywny hotel i restauracja "Jan III Sobieski". Najprawdopodobniej wkrótce powstanie tu ośrodek jeździecki oraz zaplecze sportowe. Warto zwiedzić leżący na skraju zatoki park z wieloma egzotycznymi krzewami i drzewami oraz odszukać położony przy brzegu grobowiec rodziny Below...
A teraz trasa zachodnia. Tutaj większość zwiedzimy na rowerze.
Około 5 km od Jastrzebiej Góry leży Karwia- maleńka osada turystyczna. Miimo, iż miejscowość jest niewielka charakteryzuje ją długi, prawie 3 kilometrowy dostęp do morza.
Na obrzeżach plaży, za pasmem wydm, rozciąga się wiecznie zielony sosnowy las, który niczym mur chroni i oddziela tą "plażową oazę" od ulicznego gwaru i zgiełku. Od głównej ulicy do plaży prowadzi niedługa leśna droga tworząc charakterystyczną bramę i tunel wiodący prosto do morza. Wybierając się na spacer po lesie warto przyjrzeć się niepowtarzalnym kształtom drzew jaki nadał im wiejący w czasie sztormów silny wiatr. Szarawe, porośnięte niewielkimi kępami traw wydmy oraz sosnowy zagajnik są pod ścisłą ochroną!
Miłośników przyrody zadowoli fakt, iż na południe od Karwi rozciągają się rozległe torfowiska tzw. Karwieńskie i Bielawskie Błota z wyznaczonymi rezerwatami "Moroszka", "Woskownica" i "Zielone". Będąc w okolicy warto również zwrócić uwagę na pozostałości minionego wieku, zachowało się tu kilka domów o konstrukcji szkieletowej z XIX wieku oraz wybudowany przez Holendrów w roku 1900 wał przeciwpowodziowy. Dla ochrony przed żywiołem postanowiono wybudować w latach trzydziestych tamę typu holenderskiego o długości ok. 1 km, którą dzisiaj możemy oglądać jako zabytek na zachód od wsi. Od tej pory brzeg był skutecznie chroniony i dalsze ataki morza nie przeszkadzały już w rozwoju miejscowości.
Do Karwi bez problemu dotrzesz na dwóch kółkach, ale należy być bardzo ostrożnym, ponieważ drogą łącząca Jastrzebią Górę z Karwią niestety nie posiada pobocza. Istnieją oczywiście alternatywne ścieżki plone i leśne, są nieco trudniejsze, ale bezpieczne, a widoki piękne.
Jadąc dalej, możemy się wybrać się na wycieczkę do odległej o 10 kilometrów Krokowej (dla wprawionych- rowerem lub poprostu samochodem), gdzie znajduje się kilka cennych zabytków. Warto odwiedzić pałac wzniesiony w XVI w. przez rodzinę von Krockov, od której miejscowość wzięła swoją nazwę. W zamku przebywał kiedyś król Zygmunt III Waza, król Jan III Sobieski, a później podobno nawet Immanuel Kant. Dzisiejszy wygląd pałac uzyskał po przebudowie w XVIII w. Drugim cennym zabytkiem jest neogotycki kościół ufundowany w roku 1850. Warto również obejrzeć znajdujący się w pobliżu spichrz z 1835 roku.
A na koniec, choć to z pewnością nie koniec pięknych miejsc w okolicy Jastrzębiej Góry- trasa południowa. Trasa długa i dosć męcząca, ale wrażenia rekompensują wszystkie trudy. Mniej wytrwali wsiadają poprostu do samochodu i z mapą w ręku udają się na wycieczkę :)
Po około 20 km docieramy do miejscowości Starzyno, leżącej na północnym skraju Puszczy Darżlubskiej. Warto tu zwiedzić kościół.
Ta bogata wieś została ofiarowana cystersom przez Książąt Gdańskich w roku 1215 w zamian za przekazany im wcześniej Puck. Cystersi przysyłali tu na rekonwalescencję chorych mnichów. Duże znaczenie miał należący do nich folwark w pobliskim Starzyńskim Dworze. Dla własnych potrzeb utrzymywali oni statek i przystań nad Zatoką Pucką. Po konfiskacie dóbr klasztornych gospodarowała tu rodzina Grassów. Niestety pałac spłonął w roku 1945, a z zabytkowych obiektów obejrzeć można jedynie XVIII-wieczny spichlerz, bramę wjazdową z wieżą i zegarem datowanym podobno na rok 1681. Sama wieża zegarowa posiada chorągiewkę pozostałą z wcześniejszej budowli, opatrzoną datą 1598. Murowany, starzyński kościół wybudowano w roku 1649. Wewnątrz znajdują się 3 barokowe ołtarze, XVIII-wieczna chrzcielnica, ambona i interesujący renesansowy pająk. W zakrystii znajduje się także ciekawe, XVII-wieczne tabernakulum. W zewnętrznej ścianie kościoła znajduje się kula armatnia, pochodząca podobno z czasów szwedzkiego potopu.
Przed nami kolejne 10 km, ale w końcu docieramy do Mechowej. Ładnie, sielsko i to tu jest największa na Pomorzu grota. Wejście ogrodzone jest płotem, wstęp kosztuje 2 zł, ale zajrzeć do środka trzeba - bo drugiej takiej po prostu nie ma- polodowcowe groty zlepieńcowe.
Nie jest to ogromna pieczara. Ma 16 metrów szerokości, nieco ponad metr wysokości i ciągnie się wgłąb na ok. 30 metrów. Została ona odkryta przypadkowo w 1818r., była kilkakrotnie zasypywana i odsłaniana. Jej walory przyrodnicze są do tego stopnia interesujące, iż kolejni gospodarze ponawiali próby rekonstrukcji Groty, ostatnia właśnie trwa. Najnowsze badania jaskini przy pomocy nowoczesnych urządzeń geologicznych napawają smutkiem wszystkich miłośników tego cacka; strop komory głównej zbudowany jest z piaskowca i nadal grozi osypywaniem, stąd najpiękniejsza końcowa izba – z „sercem” ociekającym roztworem minerałów, mieniącym się wszystkimi barwami – jest dostępna tylko dla speolologów. Jedynym gwarantem uruchomienia całej trasy jest zainstalowanie urządzenia rejestrującego najmniejsze ruchy tektoniczne, pozwalające na szybką interwencję w razie zagrożenia. W Mechowej znajdują się także stare szachulcowe domy, kapliczka z 1880 roku oraz szachulcowy kościół z XVIII wieku. Inną ciekawostką są dwa owiane legendami, olbrzymie głazy narzutowe - Diabelski Kamień i Boża Stopka, które znajdują się w Puszczy Darżlubskiej, niedaleko miejscowości Połchówko. Z kamieniem "Boża Stopka" związana jest legenda o anielskiej interwencji w spór dwóch braci. Anioł dotknął stopą kamienia i do dziś widoczny jest tam ślad niedużej stopki.
A więc jesteśmy w Puszczy Darżlubskiej. Tworzy ona zwarty kompleks leśny o łącznej powierzchni 15 908 ha.
Na rzeźbę terenu miało wpływ ostatnie zlodowacenie (bałtyckie), które wycofało się z tych ziem około 10 tyś. lat temu. Puszcza jest najbardziej wysuniętym na północ tego typu kompleksem leśnym w Europie.
Obecnie Puszcza Darżlubska to w 90% lasy będące częścią nadleśnictwa Wejherowo. W skład ich drzewostanu wchodzą przede wszystkim: buk, sosna, świerk, dąb i olsza. Obszary moreny dennej porasta żyzna i kwaśna buczyna niżowa oraz grądy, natomiast teren równiny sandrowej pokrywa bór sosnowy. Należy również nadmienić, iż puszcza jest najbardziej wysuniętym na północ tego typu kompleksem leśnym w Europie.
Obok wartości przyrodniczej puszcza ma też znaczenie historyczne i kulturowe. Jest ona częścią „Królewskiej Puszczy Darżlubskiej” słynącej w dawnych czasach z bogactwa zwierzyny i wielkich królewskich łowów.
Związane są z nią dwa ważne wydarzenia historyczne. Pierwsze sięga roku 1462, kiedy to miała tu miejsce jedna z największych bitew wojny trzynastoletniej. Rozegrana 17 września, w okolicach wsi Świecino, bitwa okazała się zwycięska dla wojsk polskich. Kolejnym ważnym wydarzeniem historycznym związanym z ziemiami puszczy Darżlubskiej są dokonane przez hitlerowców masowe mordy na ludności cywilnej, w tym licznej inteligencji, działaczy samorządowych, nauczycieli, księży i urzędników Pomorza. Jesienią i zimą na przełomie lat 1939 i 1940 zamordowano w lasach niedaleko wsi Piaśnica Wielka, około 12 tysięcy osób. W tym miejscu oddział SS pod dowództwem Kurta Einmanna rozstrzelał także ok. 1200 nieuleczalnie chorych osób, głównie narodowości niemieckiej, umieszczonych w miejscowych szpitalach psychiatrycznych. Obecnie zdarzenie to upamiętnia Pomnik Ofiar Piaśnicy, a w okolicznym lesie rozmieszczone są zbiorowe mogiły pomordowanych (przy Pomniku tablica informująca o położeniu grobów).